Strona główna  | Informacje | Opinie, poglądy |   Tajemnice przyrody |  Krótko  |  Nowe trendy  |   Spotkania |  Zauroczenia | Krótko -  edukacja | Prenumerata Archiwum

NUMER LISTOPADOWY
NR 11 / 2001
Czasopismo zalecane dla szkół przez Ministerstwo Edukacji Narodowej  

Damian Duchalski
KLEJNOTY OPOLSZCZYZNY


KARPACKA 
NOC NIETOPERZY

Ludwik Krzeczkowski
GORCZAŃSKIE 
SALAMNDRY


Marcin Sielezniew 
MODRASZEK TELEJUS

Walentyna Rakiel-Czarnecka MIĘDZYNARODOWY EKOLOGICZNY BRZOZÓW
Joanna Kreto
WIERZBA
W KRAJOBRAZIE
 
Wiktor Pawłowski
ZIMNOLUBNY BOCZNIAK
STOPKA REDAKCYJNA










 
Spotkania
 

Zimnolubny boczniak


Ciepłe noce to zapowiedź pojawu grzybów. Lecz nie boczniaka ostrygowatego! Ten grzyb nadrzewny wytwarza owocniki dopiero gdy temperatura spadnie poniżej 10°C. W porównaniu z uprawowymi, znanymi ze sklepów, kapelusze owocników dzikich to olbrzymy o średnicy nawet do 30 cm i ciężarze około 1,5 kg ! Boczniaki rosną na drzewach liściastych, szczególnie na topolach. Dlatego ich zbiory są najpewniejsze w dolinach rzecznych. Owocniki są zwykle bokiem przyrośnięte do pnia, wyrastają kępami na różnej wysokości - od nasady pnia aż do kilku metrów nad ziemią. Trzony są krótkie, bocznie położone, kapelusze o twardawym miąższu szarobrązowe lub stalowe, z białawymi blaszkami zbiegającymi na trzon. Przed przyrządzeniem z kapelusza wycina się łykowaty trzon (można go zmiksować lub robić na nim wywar), otrzymując pół produkt o kształcie... ostrygi! Smaży się go w panierce jak sznycle, dusi w śmietanie, pokrojony w poprzek blaszek podaje się z majerankiem jak flaki, ugotowany dodaje do sałatek. Nadaje się też do suszenia i marynowania.
Z uwagi na coroczne, pewne owocnikowanie, smakowitość oraz wielką masę zbioru - boczniak to jedno z najatrakcyjniejszych trofeów grzybiarskich - jest okazja zwrócić uwagę na coś nowego i w nowym środowisku!

Dzikie "okopowe"


Jesienią zbiera się nie tylko ziemniaki lub buraki lecz takie dzikie "okopowe" - "korzonki", którymi żywili się nasi przodkowie. Jadalne są np, korzenie łopianów (tzw, rzepów), wiesiołków, cykorii podróżnika, pasternaku, mniszka (tzw. mleczu), kozibrodu, dzięgla leś nago (na nalewki i jako przyprawa), biedrzeńców (przyprawa), bulwy (o wyglądzie zgrubienia rzodkiewki) łopinamburu ("bulwa", słonecznika bulwiastego) i groszku bulwiastego. Zawierają głównie nie skrobię lecz inulinę - dwucukier fruktozowy i z tego względu polecane cukrzykom. 


1. Łopian pajęczynowaty                  2. Wiesiołek dwuletni 

Przyrządzanie - jak warzyw uprawowych, a oryginalnym sposobem jest pieczenie np. w foli aluminiowej w ognisku. Szczególnie okazały korzeń (jadalny ze skórką) mają łopiany (u nas 4 gatunki). W ich przypadku, jak i u innych roślin dwuletnich. wykopuje się korzenie nie spod dwuletnich a obecnie owocujących łodyg (pędów) lecz z rosnących obok tegorocznych, gotowych do zimowania kępek lub różyczek liści.

Dąb "Błażej"

Od dzieciństwa wpatrywałem się w koronę trzystuletniego dębu, jaki rósł na posesji moich rodziców, tuż przy spichlerzu, przy podwórzu. Zastanawiało mnie to, że jesienią leśnicy zawsze zabierali od nas wór żołędzi i zawsze cmokali na widok olbrzyma. Dąb ów zaczął mnie fascynować, szukałem jego historii w przeszłości.
Nie było to łatwe. Rodzice osiedlili się tutaj (w chełmskim) po 1945 r. przyjeżdżając ze spalonego Wołynia. Miejscowych ludzi było zaledwie kilka osób. Jedna z najstarszych kobiet ok. 1970 r. opowiedziała mi dziwną historię dębu.
Gospodarz, a raczej jego przodek Ukrainiec - o nazwisku Głowacki (a to ciekawe?) miał w obrębie swego gospodarstwa dziewięć dębów w XIX w. Nie wszystkie były tak okazałe i szczęśliwe. Do 1939 r. dotrwały trzy. Jeden usychał przez kilka lat - usechł. Drugi w wojnę i po wojnie roztrzaskał piorun, bijąc weń wielokrotnie. Pozostał ten jedynak - najbliżej zabudowań gospodarskich.
A sześć wcześniejszych - pewnie nie mniej okazałych? Otóż opowieść głosi tak: gospodarz ów, mając liche szczęście i te dziewięć dębów - miał jedną córkę. Ta, chociaż pracowita, nie miała powodzenia w okolicy. Była po prostu nieurodna . Kawalerzy a nawet parobcy  stronili od niej. To było zmartwieniem ojca. A u sąsiadów, biednych - aż trzech synów, a tak urodziwych i tak udanych, że nad podziw.
Zaczynali się żenić. Matka ich prosiła po kolei: - Żeńcie się z Małanką (Melanią), dobrze wam będzie! - Mamo, ale jak to, a ona taka brzydka! - mowił najrozsądniejszy. - To nic, że brzydka! Ależ te dęby!
Te dęby Małanki, były majątkiem i posagiem do ożenku. Ożenił się. Sześć dębów sprzedali wkrótce. Kupił je pop na cerkiew! Dobrze zapłacił. Zostały te trzy, z których jeden, jest najstarszym drzewem w okolicy.
Zawsze myślałem w dorosłym życiu, żeby uratować tą legendę - historię, a drzewo oznaczyć tabliczką - Pomnik Przyrody. Przed pięciu laty złożyłem dokumenty u ówczesnego konserwatora przyrody, J. Holuka w Chełmie. Dąb mojego dzieciństwa, który został z wiana nieznanych nam, miejscowych gospodarzy - został pomnikiem przyrody. Cieszę się i z wielką satysfakcją piszę o nim i fotografuję. Nadaliśmy mu imię mojego pradziada - Błażeja, który pozostał w pamięci Rodu, jako niezwykle silny. Kiedy ponad sto lat temu przyszedł z kompanią na odpust do Chełma na B.B. Siewną ok. 70 km a tutaj w rynku, kładziono bruk. Podobały mu się dwa wielkie kamienie, które upatrzył sobie na żarna. Zapłacił kamieniarzom, zawiązał w płachtę lnianą i ogromne, płaskie głazy wagi ok. 50 kg na plecach swobodnie przyniósł do domu z odpustu. To był silny Błażej! Silny i mocny, jak nasz dąb.


Krzysztof Kołtun


Projekt i opracowanie graficzne Joanna Saternus