Strona główna LUTY W PUSZCZY I  W LESIE Krótko NIEZAPOMINAJKA TATRY


NUMER 
LUTOWY
NR 2/ 2004

Czasopismo zalecane dla szkół przez Ministerstwo Edukacji Narodowej

 

   

BIULETYN      
EKO - EDUKACYJNY
Walentyna Rakiel-Czarnecka
RATUJMY KASZTANOWCE
Małgorzata Falęcka-Jabłońska
LOLIMPIADA WIEDZY EKOLOGICZNEJ (...)
OBCHODY 75-LECIA LOP W OKRĘGU JELENIOGÓRSKIM
Wiktor Pawłowski
ZACHOWANIE PTAKÓW ZIMUJĄCYCH W MIEŚCIE
Włodzimierz Stachoń
LUTY W PUSZCZY I W LESIE
Marzenna Stempień-Sałek
MAGURSKI PARK NARODOWY
Łukasz Łukasik
ZIMOWE MYSZOŁOWY
Iwona Erenc
KLIMAT TATR A GROŹNE ZJAWISKA POGODOWE
Tomasz Lippoman
BIAŁOWIESKIE MIEJSCA MOCY
Ewa Grelewska
W STOLICY TYSIĄCA JEZIOR
Jan Achremowicz
ROWEREM PRZEZ KRZCZONOWSKI PARK KRAJOBRAZOWY
Hanna Sikora 
DĘBIK - MAŁY WĘDROWIEC
Marcin Sielezniew, Anna Stankiewicz
RATUJMY MODRASZKA TELEJUSA
Stanisław Głowacki
LASY PACHNĄCE ŻYWICĄ
Prenumerata
Stopka Redakcyjna
Archiwum





 

 

Drzewa ratują drzewa
Pod takim hasłem rozpoczęto w Wadowicach walkę ze szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem.
Wadowicki Ośrodek Kultury Ekologicznej zainicjował akcję ratowania kasztanowców, włączyły się w nią szkoły powiatu wadowickiego.
Akcję podzielono na dwa etapy: 29 października uczniowie ze szkolnego Kółka LOP z Zespołu Szkół Publicznych nr 1 w Wadowicach wraz z opiekunami wzięli udział w grabieniu liści kasztanowców w przyklasztornym parku o. o karmelitów bosych. Zgrabione liście następnie zostały przysypane grubą warstwą ziemi na nowo tworzonym parkingu nieopodal klasztoru (ze względu na niesprzyjające spalaniu warunki atmosferyczne). W parku kasztanowców jest bardzo dużo, zatem pracy starczyło jeszcze dla chłopców z IV klasy miejscowego Technikum Budowlanego, którzy zgrabili osiem 120-litrowych worków liści, a następnie je spalili.


Drugi etap akcji to zimowa zbiórka makulatury w szkołach. Pieniądze z niej uzyskane zostaną przeznaczone na szczepionki dla kasztanowców białych rosnących w pobliżu szkół, zaatakowanych przez szkodnika. Wczesną wiosną zlecimy wykonanie iniekcji wyspecjalizowanym firmom.
Przyklasztorny park został wybrany nieprzypadkowo, niektóre z rosnących tam kasztanowców mają nawet ponad sto lat, towarzyszą nam od dziecka, wielu pokoleniom oznajmiały czas nadchodzących matur.
A oto fragment książki "Nasze drzewa"
ks. biskupa dr. Romana Andrzejewskiego
"... Od kołyski do trumny towarzyszą nam drzewa...
Są pożyteczne. Nie ma domu, gdzie by nie gościły...
I drzwi, i okna, i sprzęty, które są w domu,
najpiękniejsze są z drzewa...
Losy drzew i losy ludzi związane są ze sobą zawsze...
Niech każde pokolenie nie szczędzi im miłości
i troski, by nie ginęły z naszego
otoczenia. Ile lat potrzeba, by wyrosły!..."

Zatroszczmy się więc o kasztanowce.
Katarzyna Sośnicka


Przetrwać srogą zimę
Babcia Ola mówi, że marnowanie resztek pożywienia to grzech. Ma tych resztek niewiele, ale dzieli się z innymi. Okruszków musi wystarczyć dla zwierząt i ptaków zimą. Ludzie powinni o nie dbać, bo to nasi sprzymierzeńcy w polu i ogrodzie.
Podoba mi się ta idea nie marnowania ani okruszka. Rozglądam się po okolicy. Niewiele tu nawet zwyczajnych karmników w ogrodach czy na balkonach, a przecież okruszki znajdą się u każdego. Pani Ola mówi, że ona nauczyła swoje dzieci wykorzystywać każdą skibkę chleba. Teraz uczy wnuczki. A najstarszy, Kubuś, jest w szkolnym kole Ligi Ochrony Przyrody i pomaga myśliwym rozmieszczać na polach budki z pożywieniem, do których sypany jest poślad wymieszany z piaskiem i kamykami - żeby kuropatwy i bażanty lepiej trawiły. Na tym minęły mu ferie w tym roku - i bardzo dobrze - bo się dotlenił i zrobił coś pożytecznego.
Zgadzam się z panią Olą, szczególnie w kwestii, że wysypanie okruchów na parapet niewiele kosztuje. Bardziej wytrwali mogą zakupić ziarno lub zawiesić słoninkę dla sikorek, które, jak twierdzą pracownicy Nadleśnictwa Kielce, z nieznanego powodu częściowo wyginęły.
Nadleśnictwo stara się na bieżąco organizować tematyczne pogadanki w szkołach o dokarmianiu ptaków i zwierząt zimą. Natomiast szkolne i przedszkolne koła LOP (w województwie świętokrzyskim jest ich 311, liczących łącznie 8418 członków) aktywnie uczestniczą w konkursie "Pomóżmy zwierzętom przetrwać zimę". Beata Klusek pracownik Zarządu Okręgu LOP w Kielcach zapewnia, że konkursowe prace, które wpływają do Referatu Ochrony Środowiska w Urzędzie Wojewódzkim w Kielcach, są wartościowe, wręcz niekonwencjonalne i utwierdzają w przekonaniu, że w ten sposób udaje się pomóc tysiącom zwierząt i ptaków.
Agnieszka Dziarmaga

Pokarmowa pomoc leśników
dla zwierzyny

W podkieleckich lasach pracownicy nadleśnictw wywiesili dla ptaków kilka tysięcy kul łojowych zawieszanych razem z nasionami lnu, konopi, prosa. Głębokie śniegi powodują, że kuropatwy, bażanty, zające wchodzą na teren miasta, np. w okolicach działek. Zajęcy jest w województwie świętokrzyskim około 22 tysiące. Są dokarmiane owsem, warzywami. Sarny i jelenie pożywiają się w paśnikach z odpadami zbóż i kukurydzą oraz solą uzupełniającą niedobory soli w ich codziennym pożywieniu. Dokarmiane są także dziki - odpadami zbożowymi, kukurydzą, ulubionymi przez nie ziemniakami i specjalnie dla nich uprawianymi roślinami. Każdego roku wypuszcza się na wolność około 5 - 7 tysięcy bażantów - trwa sukcesywne wprowadzanie ich do naturalnego środowiska, w którym były nieobecne przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Mieszaniną pośladu z piaskiem dokarmiane są kuropatwy. Stosunkowo najlepiej świętokrzyską zimę znoszą łosie, których mamy około 40 sztuk.
Na Kielecczyźnie zagospodarowano ponad 40 śródleśnych poletek, na których uprawiane są rośliny przeznaczone na zimowe dokarmianie mieszkańców lasów.
Agnieszka Dziarmaga

Maluchy w gnieździe
Dziennik "Fakt" z 18 stycznia br. informuje, że na balkonie Agnieszki i Andrzeja Kosowskich w Olsztynie przy ulicy Pana Tadeusza już w grudniu para gołębi uwiła sobie gniazdo, w którym, ku zdumieniu właścicieli mieszkania i balkonu, w połowie stycznia pojawiły się pisklęta. Rodzice dbają o maluchy, bo co kilka dni mróz i śnieg dają się we znaki. Agnieszka i Andrzej Kosowscy kontaktowali się w sprawie przedwczesnego wylęgu z ornitologiem prof. Rochem Mackiewiczem i ekologiem prof. Zbigniewem Endlerem, którzy przypadek ten wyjaśniają łagodną, tegoroczną zimą. Gołębie są codziennie dokarmiane pszenicą i gryczaną kaszą - informuje dziennik.

Mapa leśna Polski
Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych S.A. i Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych w Warszawie wydała Mapę Leśną Polski. Mapa ma wymiary 100 na 100 cm, skala: 1:750 000. Pokazuje ona drogi krajowe i międzynarodowe (ich numerację), kolej, przejścia graniczne, porty lotnicze, granice i nazwy regionalnych dyrekcji i nadleśnictw, granice Parków Narodowych i Krajobrazowych, Rezerwaty Przyrody, zakłady Lasów Państwowych o zasięgu krajowym i regionalnym, średnie Szkoły Leśne i uczelnie z Wydziałami Leśnymi, muzea, Izby Leśne, stałe wystawy o tematyce leśnej, Instytuty Badawcze i placówki naukowe, główne ośrodki szkoleniowo-wypoczynkowe.
Mapa zawiera kolorowe zdjęcia zwierząt w miejscach, w których one występują, np. rysia, wilka, niedźwiedzia brunatnego itp.
Pytania można kierować pod numer: (022) 585 17 62 do 64 lub e-mail: j. kaltenberg@ppwk.pl
Uwaga: Podjęliśmy starania, aby "Mapa Leśna Polski" była dostępna dla wszystkich prenumeratorów "Przyrody Polskiej". Szczegóły w następnych numerach P. P.
Iwona Erenc

Wręczono nagrody SDP za 2003 rok
Rozstrzygnięto doroczny konkurs o Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Laureatką nagrody w kategorii ochrony środowiska przyznawanej pod patronatem Hewlett-Packard Polska została w tym roku Krystyna Forowicz. Honorowe wyróżnienie otrzymała Aneta Gałaburda. Krystyna Forowicz, autorka artykułu "Milczenie ptaków" opublikowanego w "Rzeczpospolitej", otrzymała nagrodę za nazwanie po imieniu dokonywanej w majestacie prawa masowej rzezi ptaków wędrujących podczas ich przelotu nad krajami południowej Europy. Audycja Anety Gałaburdy "Jeden rytm", która nadana została w Polskim Radio Białystok, dotyczy konieczności ograniczenia ruchu samochodowego i przywrócenia ciszy w Puszczy Białowieskiej. Przesłaniem reportażu jest postulat naszego podporządkowania się rytmowi przyrody.
Już po raz trzeci w jedenastoletniej historii konkursu o nagrody SDP, wzorowane na amerykańskiej nagrodzie Pulitzera, Nagroda im. prof. Stefana Myczkowskiego międzystowarzyszeniowego klubu EKOS - za publikacje prasowe, radiowe, telewizyjne lub internetowe poświęcone ochronie środowiska - sponsorowana była przez Hewlett-Packard Polska. Nagrodę wręczył syn profesora Myczkowskiego, prof. Zbigniew Myczkowski. WRL

W obronie karpi
Od wielu lat w Polsce w czasie poprzedzającym święta sprzedaje się setki ton żywych karpi. Ryby odławiane w stawach hodowlanych przetrzymywane są najpierw w nie najlepszych warunkach, w stawach - magazynach, skąd w pojemnikach z wodą rozwożone są do sklepów, w których przetrzymuje się je w rozmaitych pojemnikach. Od wielu lat możemy obserwować pokaleczone w czasie transportu, wycieńczone ryby, duszące się w rozmaitych kadziach i sklepowych beczkach. W takim stanie wędrują na wagi, a następnie do foliowych toreb, w które pakują je sprzedawcy.

 Ta pełna okrucieństwa droga karpi ze stawów na nasze stoły budzi sprzeciw wielu ludzi. W tym roku w "obronie wigilijnego karpia" wystąpili działacze łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Na łamach lokalnej prasy ogłosili, że będą sprawdzali każdy punkt sprzedaży ryb sprzeciwiając się okrutnym metodom przetrzymywania i zabijania świątecznych karpi.
Informację o decyzji działaczy łódzkiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Łodzi drukuje Tygodnik Angora (nr.51/52 z 21-26 grudnia 2003r).
Od Redakcji: Wprawdzie święta mamy już za sobą, ale jest dość czasu, aby rozważyć wprowadzenie zakazu pakowania kupującym żywych karpi.
Tomasz Kowalik

Pełne brzuszki
Magda Opoka w "Gazecie Wyborczej" (wyd. stołeczne) z 9 stycznia br. informuje, że na Mokotowie w Warszawie dzielnica przeznaczyła na zimowe dokarmianie ptaków 7 000 zł. Andrzej Szweda-Lewandowski naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska z Mokotowa w rozmowie z dziennikarką GW informował, że w tym roku sprawę zimowego dokarmiania ptaków powierzono nie żadnej firmie, jak to było do tej pory, ale uczniom z mokotowskich podstawówek. Dzieciom przydzielono odpowiednią ilość karmy do domów, Szkoły ustaliły dyżury, kto, kiedy i gdzie ma wysypywać określone porcje ptasiego pożywienia. W dni mroźne i śnieżne karma zadawana jest codziennie, w czasie ocieplenia karmę zadaje się raz na trzy dni.
Zaangażowanie młodzieży z mokotowskich szkół ma ogromny walor wychowawczy, no a z drugiej strony daje pewność, że ptaki nie będą głodne tej zimy.

Przyroda nie należy do człowieka
To polska edycja książki wydanej przez Pracownię na rzecz Wszystkich Istot, poświęcona życiu i poglądom ekofilozofa Arne Naessa, przedstawiciela norweskiej filozofii ekologicznej. Poprzez losy profesora filozofii autorka ukazuje związki ekofilozofii z egzystencją człowieka, inne nurty etyki ekologicznej w Norwegii i poza granicami kraju. Podkreśla, iż przyroda sama w sobie posiada wartość i godna jest wszelkich starań. Przesłaniem autorki jest miłość do otaczającej nas przyrody i działania w jej obronie.
Wydawca książki prowadzi sprzedaż wysyłkową. Cena 17 zł (koszt przesyłki wliczony). Zakupić tę książkę można wpłacając kwotę na konto Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, z podaniem dokładnego adresu osoby wpłacającej oraz dopiskiem "Naess"; nr rachunku: 1581330003000104292000 0001.
Iwona Erenc

Wzrost zainteresowania
hodowlą ryb

Hodowla ryb jest szansą na sukces rolników z województwa podlaskiego i warmińsko-mazurskiego po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Na północy województwa podlaskiego nad największymi w regionie stawami w podgołdapskich Zatykach spotkali się hodowcy i miłośnicy ryb.


- To dochodowy interes - uważają hodowcy ryb, twierdząc, że hodowla zawsze lepiej się opłaca niż uprawa ziemi. Hodowla ryb może być szansą na przyszłość rolników na Mazurach Garbatych i Suwalszczyźnie po naszym wejściu do Unii. Niewiele regionów w Europie ma tak dobre naturalne warunki do hodowli ryb słodkowodnych. Jest tu kilkaset naturalnych i sztucznych akwenów. Najwięcej w nich płoci, karasi i okoni, i karpi, nie brak też gatunków szlachetniejszych, jak: sumów, szczupaków i węgorzy.

Zalew w Górach Świętokrzyskich
Od ponad 20 lat budowana jest przegroda niewielkiej rzeczki Świślina, dopływu Kamiennej, które spływają z pasm Gór Świętokrzyskich. Zapora spowoduje spiętrzenie wód i powstanie zbiornika "Wióry" opodal wsi o tej samej nazwie. Niestety, w ubiegłym roku po stosunkowo niedużych opadach, Świślina zamieniła się w potężną rzekę, która zniszczyła znaczną część budowanej zapory. Straty były poważne i oczywiście konieczne jest ponowienie wielu robót.
Ostatnio Regionalny Zarząd Gospodarki wodnej w Warszawie, który obejmuje także woj. świętokrzyskie i jego cieki wodne, otrzymał 20 mln zł, czyli "zastrzyk" środków finansowych na usunięcie zniszczeń powodziowych, czyli przyspieszenie budowania zapory, elektrowni wodnej o mocy 500 kW i zbiornika. Nad jego brzegami powstaną tereny rekreacyjne oraz konieczne będzie rozbudowanie jednej istniejącej i kilku następnych oczyszczalni ścieków. Nad planowanym lustrem wody zbiornika niedawno znaleziono i częściowo odsłonięto prehistoryczne zabytki geologiczne z czasów, kiedy w tym regionie żyły dinozaury i rozlewało się pradawne morze.
Tym bardziej ostrożnie prowadzone są prace budowlane, a znalezione skamieniałości gromadzone są w celu urządzenia muzeum geologicznego na wolnym powietrzu. Będzie to jeszcze jedna atrakcja przyrodnicza i turystyczna w Górach Świętokrzyskich, uznawanych - jak się okazało dzięki znaleziskom geologicznym - bardzo słusznie za jedne z najstarszych gór w Europie. Komplet obiektów tej inwestycji hydroenergetycznej ma być gotowy pod koniec 2007 r.
W zbiorniku "Wióry" spiętrzone będzie
35 mln m3 wody, oby jak najczystszej, spływających z Gór Świętokrzyskich, a powierzchnia zalewu będzie miała 415 ha. Będzie to największy zbiornik wodny w tej części kraju, służący ochronie powodziowej. Opodal jest znacznie mniejszy zbiornik koło miejscowości Brody, Styków i Krynki powyżej Ostrowca Świętokrzyskiego, który nie wystarcza w czasie gwałtownych wezbrań wód Kamiennej, która znana była od początków XIX w. jako najbardziej "uprzemysłowiona" rzeka w tamtym okresie w Polsce, jej wody umiejętnie piętrzone służyły do napędu maszyn hutniczych i były wykorzystywane przez inne zakłady wytwórczych w Staropolskim Zagłębiu Przemysłowym. TK
 

Kolumnę opr. i fot. MZ