|
NUMER LUTOWY NR 2/ 2004 Czasopismo zalecane dla szkół przez Ministerstwo
Edukacji Narodowej
|
|
Turystyczne osobliwości
Białowieskie
miejsca mocy
Tekst i zdjęcia: Tomasz Lippoman
Byłem świadkiem w Białowieży intrygującej sceny: W Parku Pałacowym na
górce, przy dawnym hotelu Iwa, rośnie od stuleci grupa kilkunastu dębów.
Leśne olbrzymy tworzą rodzaj kręgu. Wewnątrz tego właśnie leśnego kręgu
siedziały trzy dziewczyny. Nie byłoby w tym nic szczególnie frapującego,
gdyby nie to, że siedziały nieruchomo niczym żywe posągi. Mijały kolejne
minuty, a one nie poruszały się siedząc nieruchomo ze wzrokiem utkwionym w
przestrzeń.
 
Umówiony na spotkanie z pewną wielce niepunktualną osobą siedziałem na
ławeczce przed hotelem. Im dłużej siedziałem, tym bardziej przyciągały
moją uwagę nieruchome postacie siedzące pod dębami.
Zagadka wyjaśniła się rok później, gdy poznałem pana Leszka Matelę,
międzynarodowy autorytet w geomancji i radiestezji, autora kilkudziesięciu
książek z tej dziedziny. Dowiedziałem się wówczas, że górka porośnięta
dębami to tak zwane miejsce mocy, drugie zresztą w Polsce po krakowskim
Wawelu pod względem natężenia korzystnej dla człowieka energii. W okolicy
Białowieży, jak się później okazało, takich miejsc jest znacznie więcej. W
oddziale 495, kilka kilometrów na południowy-zachód od Białowieży znajduje
się kamienny krąg pochodzący z czasów, gdy białowieską knieją władali
Goci. Co ciekawe, większość drzew rosnących w pobliżu kręgów wyrasta z
ziemi w formie kilku pędów. Inne drzewa rozrastają się tuż nad ziemią w
dwa, trzy a nawet więcej pni. O ile w Puszczy takie formy drzew są raczej
czymś wyjątkowym, to tu - w miejscu mocy - zjawisko to jest regułą. Do
miejsca mocy, uważanego zresztą za rodzaj leśnego sanktuarium, w którym
odprawiano przed wiekami jakieś bliżej nie znane religijne obrzędy,
prowadzi czarny szlak. Dla wygody turystów przez leśne uroczysko
poprowadzono kładkę z kilkoma pomostami obserwacyjnymi. Górka przed
hotelem, kamienne kręgi w oddziale 495, krakowski Wawel, Tum pod Łęczycą i
wiele innych miejsc o szczególnym promieniowaniu to tak zwane czakramy
Ziemi. Zgodnie z wiedzą geomantyczną w takich miejscach występuje silne
natężenie szczególnego rodzaju pola energetycznego, które ma polepszać
nasz nastrój, sprzyjać medytacji a nawet leczyć różne przypadłości ciała i
duszy.
W ostatnich latach znacznie wzrosło zainteresowanie niekonwencjonalnymi
metodami leczenia, ziołami, parapsychologią i pokrewnymi dziedzinami,
które jednych śmieszą, innych fascynują, a jeszcze innych skłaniają do
refleksji nad dobrodziejstwami współczesnej cywilizacji technicznej. W
Polsce nauka o szczególnym promieniowaniu Ziemi i kosmosu jest stosunkowo
młodą dziedziną ludzkich dociekań. W Chinach, Tybecie, Indiach i innych
krajach Dalekiego Wschodu geomanci cieszą się dużym poważaniem. W
azjatyckim kręgu kulturowym geomancję określa się jako feng shui, czyli
wiatr i wodę. Azjaci uważają wodę za element skupiający życiodajną
energię. Wiatr z kolei jest traktowany, w tych kulturach, jako
najważniejszy czynnik ożywiający cały świat przyrody.
 
Wpływ geomancji, w Chinach na życie codzienne był tak przytłaczający, że
ludzie byli bardziej skłonni wyburzyć całą wieś niż zmienić bieg
przepływającej przez nią rzeki. Wierzy się tam bowiem, że człowiek musi
dopasować się do naturalnego rytmu natury a nie odwrotnie.
Jest anegdota o twórcy teorii względności nieco nawiązująca do tematu
artykułu. Nad drzwiami Alberta Einsteina wisiała podkowa. Jeden z
odwiedzających fizyka uczonych spytał jak tak światły umysł może wierzyć w
tego typu zabobony. Na to Einstein miał odrzec "Słyszałem, że pomaga nawet
tym, którzy w to nie wierzą"
|