Strona główna LUTY W PUSZCZY I  W LESIE Krótko NIEZAPOMINAJKA TATRY


NUMER 
LUTOWY
NR 2/ 2004

Czasopismo zalecane dla szkół przez Ministerstwo Edukacji Narodowej

 

   

BIULETYN      
EKO - EDUKACYJNY
Walentyna Rakiel-Czarnecka
RATUJMY KASZTANOWCE
Małgorzata Falęcka-Jabłońska
LOLIMPIADA WIEDZY EKOLOGICZNEJ (...)
OBCHODY 75-LECIA LOP W OKRĘGU JELENIOGÓRSKIM
Wiktor Pawłowski
ZACHOWANIE PTAKÓW ZIMUJĄCYCH W MIEŚCIE
Włodzimierz Stachoń
LUTY W PUSZCZY I W LESIE
Marzenna Stempień-Sałek
MAGURSKI PARK NARODOWY
Łukasz Łukasik
ZIMOWE MYSZOŁOWY
Iwona Erenc
KLIMAT TATR A GROŹNE ZJAWISKA POGODOWE
Tomasz Lippoman
BIAŁOWIESKIE MIEJSCA MOCY
Ewa Grelewska
W STOLICY TYSIĄCA JEZIOR
Jan Achremowicz
ROWEREM PRZEZ KRZCZONOWSKI PARK KRAJOBRAZOWY
Hanna Sikora 
DĘBIK - MAŁY WĘDROWIEC
Marcin Sielezniew, Anna Stankiewicz
RATUJMY MODRASZKA TELEJUSA
Stanisław Głowacki
LASY PACHNĄCE ŻYWICĄ
Prenumerata
Stopka Redakcyjna
Archiwum





 

 

Turystyczne osobliwości

Białowieskie
miejsca mocy


Tekst i zdjęcia: Tomasz Lippoman

Byłem świadkiem w Białowieży intrygującej sceny: W Parku Pałacowym na górce, przy dawnym hotelu Iwa, rośnie od stuleci grupa kilkunastu dębów. Leśne olbrzymy tworzą rodzaj kręgu. Wewnątrz tego właśnie leśnego kręgu siedziały trzy dziewczyny. Nie byłoby w tym nic szczególnie frapującego, gdyby nie to, że siedziały nieruchomo niczym żywe posągi. Mijały kolejne minuty, a one nie poruszały się siedząc nieruchomo ze wzrokiem utkwionym w przestrzeń.


Umówiony na spotkanie z pewną wielce niepunktualną osobą siedziałem na ławeczce przed hotelem. Im dłużej siedziałem, tym bardziej przyciągały moją uwagę nieruchome postacie siedzące pod dębami.
Zagadka wyjaśniła się rok później, gdy poznałem pana Leszka Matelę, międzynarodowy autorytet w geomancji i radiestezji, autora kilkudziesięciu książek z tej dziedziny. Dowiedziałem się wówczas, że górka porośnięta dębami to tak zwane miejsce mocy, drugie zresztą w Polsce po krakowskim Wawelu pod względem natężenia korzystnej dla człowieka energii. W okolicy Białowieży, jak się później okazało, takich miejsc jest znacznie więcej. W oddziale 495, kilka kilometrów na południowy-zachód od Białowieży znajduje się kamienny krąg pochodzący z czasów, gdy białowieską knieją władali Goci. Co ciekawe, większość drzew rosnących w pobliżu kręgów wyrasta z ziemi w formie kilku pędów. Inne drzewa rozrastają się tuż nad ziemią w dwa, trzy a nawet więcej pni. O ile w Puszczy takie formy drzew są raczej czymś wyjątkowym, to tu - w miejscu mocy - zjawisko to jest regułą. Do miejsca mocy, uważanego zresztą za rodzaj leśnego sanktuarium, w którym odprawiano przed wiekami jakieś bliżej nie znane religijne obrzędy, prowadzi czarny szlak. Dla wygody turystów przez leśne uroczysko poprowadzono kładkę z kilkoma pomostami obserwacyjnymi. Górka przed hotelem, kamienne kręgi w oddziale 495, krakowski Wawel, Tum pod Łęczycą i wiele innych miejsc o szczególnym promieniowaniu to tak zwane czakramy Ziemi. Zgodnie z wiedzą geomantyczną w takich miejscach występuje silne natężenie szczególnego rodzaju pola energetycznego, które ma polepszać nasz nastrój, sprzyjać medytacji a nawet leczyć różne przypadłości ciała i duszy.
W ostatnich latach znacznie wzrosło zainteresowanie niekonwencjonalnymi metodami leczenia, ziołami, parapsychologią i pokrewnymi dziedzinami, które jednych śmieszą, innych fascynują, a jeszcze innych skłaniają do refleksji nad dobrodziejstwami współczesnej cywilizacji technicznej. W Polsce nauka o szczególnym promieniowaniu Ziemi i kosmosu jest stosunkowo młodą dziedziną ludzkich dociekań. W Chinach, Tybecie, Indiach i innych krajach Dalekiego Wschodu geomanci cieszą się dużym poważaniem. W azjatyckim kręgu kulturowym geomancję określa się jako feng shui, czyli wiatr i wodę. Azjaci uważają wodę za element skupiający życiodajną energię. Wiatr z kolei jest traktowany, w tych kulturach, jako najważniejszy czynnik ożywiający cały świat przyrody.


Wpływ geomancji, w Chinach na życie codzienne był tak przytłaczający, że ludzie byli bardziej skłonni wyburzyć całą wieś niż zmienić bieg przepływającej przez nią rzeki. Wierzy się tam bowiem, że człowiek musi dopasować się do naturalnego rytmu natury a nie odwrotnie.
Jest anegdota o twórcy teorii względności nieco nawiązująca do tematu artykułu. Nad drzwiami Alberta Einsteina wisiała podkowa. Jeden z odwiedzających fizyka uczonych spytał jak tak światły umysł może wierzyć w tego typu zabobony. Na to Einstein miał odrzec "Słyszałem, że pomaga nawet tym, którzy w to nie wierzą"